Dzisiejsze rozważanie

Są w życiu chwile, gdy stoimy u stóp góry... Wiecie, tych emocjonalnych gór, które wydają się niemożliwe do zdobycia. Może to czas niepewności... okres, w którym przyszłe kroki wydają się zasłonięte mgłą. Stoimy tam, patrząc w górę, i czujemy się tacy mali w obliczu ogromu, który nas otacza.
Te góry mogą być różne — ciche zmartwienia, które nosimy w sercach, ciężar niewypowiedzianego smutku, czy pragnienie pokoju, który wydaje się być poza zasięgiem. Czekamy i zastanawiamy się... gdzie jest Bóg w tym wszystkim? I jak możemy iść naprzód?
To pytanie, choć stare, wciąż żyje w naszych duszach. Dzisiejsze czytania delikatnie zapraszają nas do wspólnej wędrówki z Mojżeszem, który wczesnym porankiem wstąpił na Górę Synaj, czując być może znajomy ciężar oczekiwania. Tam, w ciszy, Bóg spotkał go... Jego obecność była zarówno prosta, jak i pełna podziwu.
Wyobraźcie sobie... gdy Pan zstępuje w chmurze, nie przynosi najpierw grzmotu ani osądu, ale słowa miłosierdzia i łaski. "PAN, PAN, Bóg miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w dobroć i wierność." Wyobraźcie sobie, że stoicie w tej świętej chwili, słysząc te słowa spływające po kamieniach... i po zmęczonym sercu.
Mojżesz odpowiada uwielbieniem, pokornie prosząc o obecność Boga wśród upartych ludzi. Jest szczere uznanie ich "sztywnych szyi", ich upadków... jednak jest też apel do nieograniczonej współczującej miłości Boga.
W naszym życiu, jak często zapominamy, że my również możemy prosić Boga, aby szedł obok nas, nawet gdy wiemy, że potknęliśmy się? Aby zaprosić Go do naszego bałaganu, ufając Jego miłosierdziu ponad naszymi błędami.
Drugie czytanie rozwija ten temat łaski — wezwanie do przyjmowania się nawzajem, do życia w pokoju, pozwalając Bogu miłości i pokoju mieszkać wśród nas. Mówi o wspólnocie... świętej wspólnocie zbudowanej na zachęcie i jedności.
W świecie, który wydaje się tak podzielony, jakież to delikatne zaproszenie, aby kochać głęboko i przebaczać swobodnie, witając się nawzajem z życzliwością. Wyobraźcie sobie, gdybyśmy odważyli się żyć w tym wyzwalającym wezwaniu...
A w Ewangelii, ten piękny werset... Bóg tak umiłował świat. Te słowa stały się tak znajome, prawda? A jednak ich ogrom wciąż dotyka zakamarków naszych serc. Ofiarna miłość Boga zawarta w ofierze Jego Syna, abyśmy mogli znaleźć życie, a nie potępienie.
W cichych momentach możemy się zastanawiać... czy naprawdę wierzymy w tę miłość? Czy pozwalamy jej przekształcić każdy cień strachu i wątpliwości ukryty w nas?
Stojąc, jak Mojżesz, na świętej ziemi Bożej łaski, nieustannie jesteśmy zapraszani do wiary, do otwierania naszych serc — mimo naszej niechęci — na Jego niekończące się miłosierdzie.
Może dzisiaj możemy zrobić jeden mały krok... aby odpocząć w wiedzy, że jesteśmy zaproszeni do boskiego objęcia, gdzie nic nie jest zmarnowane. Może to oznacza wybór dostrzegania przebaczenia tam, gdzie wydaje się to niemożliwe, lub ofiarowanie pokoju zmęczonej duszy.
Gdy ten dzień się rozwija, nieśmy w sobie to błogosławieństwo Trójcy Świętej: Ojca, Syna i Ducha Świętego. To nie są tylko słowa, ale obietnica obecności — miłości, która nas otacza i wzywa do życia.
Niech dzisiaj znajdziemy chwile ciszy, wśród hałasu, gdzie usłyszymy szept Jego miłości... i pozwólmy, aby wypełniła wszystkie ciche przestrzenie w nas. Amen.
Za darmo
Przeczytaj dzisiejsze rozważanie
Załóż darmowe konto Solua, aby przeczytać całe rozważanie — i modlić się nim razem z dzisiejszymi czytaniami.
Albo przeczytaj dzisiejszą Ewangelię najpierw.